Zawartość

Skąd się wzięła nazwa ‚Lubina‘?

W dawnych czasach poddanym z Trojanovic wolno było paść swoje stada w lasach na Hukvaldach, mieli na to pozwolenie od tamtejszego hrabiego. Nie była to jednak lekka praca. Każdy pasterz nosił ze sobą za pasem siekierkę, z którą wdrapywał się na pobliskie świerki, żeby odciąć parę gałęzi. Musiał to zrobić zręcznie i bez uszkadzania drzewa, a to znaczyło, że nie wolno mu było osiekać całego świerku - obcinało się jedynie po kilka gałązek z każdego. Żeby kontynuować pracę, trzeba było wejść na inne drzewo. Chłopcom nie chciało się stale wdrapywać na drzewa i schodzić z nich, wymyślili więc sposób, jak tego uniknąć. Kiedy byli na wierzchołku drzewa, rozhuśtywali go ciężarem własnego ciała tak mocno, żeby dosięgnąć wierzchołka sąsiedniego, najbliżej rosnącego. Chwytali je wtedy mocno obiema rękoma za czubek, a kiedy trzymali się już pewnie, puszczali się nogami i już siedzieli gdzie indziej! Wystarczyło tylko wyjąć siekierę i mogli kontynuować swoje zajęcie.  Poucinane gałęzie zbierało się na większe stosy, żeby ich ojcowie mogli je potem zawieźć do domu wozami.

W domu obrywało się małe, delikatne gałązki z grubszych konarów i układało  pod okapem. Były one potem używane jako ściółka dla zwierząt. Grubsze gałęzie rąbało się na kawałki i układało wiązkami do wyschnięcia tak, aby mogły posłużyć w zimie do ogrzewania saloniku.

Pewnego dnia, w trakcie pracy na drzewach, chłopcom uciekły krowy. Zbytnio ich to jednak nie zmartwiło. Dobrze wiedzieli, gdzie je znaleźć. Krowy chodziły zawsze w to samo miejsce-  do źródełka naszej rzeki, gdzie tryskający strumyk wody sprawiał, że rosnąca tam trawa była zawsze bujna i świeża. Krowy bardzo to miejsce lubiły, dlatego w tutejszym narzeczu miejsce zaczęto nazywać „lubi“. Z czasem okolicę nazwano Lubinky a strumyk Lubinka. Dalej w stronę Frenštátu rzeczka miała już kilka dopływów, więc jej prąd przybierał na sile. Z tego powodu zaczęto ją nazywać – już bez zmiękczenia – Lubina.